Spieszyliśmy się i nie było czasu na to, żeby przysiąść w tej klimatycznej sushiarni, ale jest to kolejny punkt na mapie Wrocławia, do którego będziemy wracać :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sushi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sushi. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 1 sierpnia 2013
Kofuku takeaway
Kofuku raz jeszcze, tym razem ze zdjęciami :) Zamówiliśmy zestawy Honsiu i Osaka na wynos. Dostaliśmy bardzo dużo sosów, minusem jednak były znikome ilości wasabi (pomimo iż prosiłam o 'dokładkę'). Narzekać jednak nie będę, gdyż sushi było przepyszne!
niedziela, 23 czerwca 2013
Japoński weekend
Cały weekend minął nam wspaniale, szkoda tylko, że tak szybko. Mnóstwo warsztatów, śmiechu, opowieści. Dzień zaczęliśmy od wypieków japońskich bułeczek anpan, które nadziewane były fasolką azuki.
Przed włożeniem do piekarnika posmarowane masełkiem i posypane makiem. Poniżej Jakub prezentuje ręcznie uformowaną bułeczkę:)
A tak wyglądały ostatecznie i powiem Wam, smakowały rewelacyjnie! Kolejka do bułeczek była widokiem bezcennym^^.
Kolejne warsztaty to wiązanie chusty furoshiki. Bardzo praktyczne, a sposobów na supełki było wiele.
Pss. Te butelki służyły nam jako wałki do ciasta oraz przedmiot do zapakowania w chustę, nie myślcie sobie...;)
I przyszedł czas na bentowanie. Warsztaty prowadziła Magda, a gwoździem programu było sushi. Każdy stał przy swoim stanowisku, ze swoim pudełkiem i kombinował, żeby rolki się nie rozpadły ;) Bardzo nam było miło i smacznie. A tak wyglądały moje twory (nie jest to szczyt profesjonalizmu, ale jak na 2 raz jestem usatysfakcjonowana smakiem i wyglądem):
Przyszedł czas na pełną koncentrację. Warsztaty z kaligrafii prowadził nasz sensei Katsuhiko Shiota. Zajęcia bardzo ciekawe, podczas których człowiek faktycznie się wyciszał i skupiał na pędzlu. Niestety ten nie zawsze podążał za naszymi myślami, a do doskonałości jeszcze daleka droga...
Kolejnym punktem naszego wyjazdu była ceremonia parzenia herbaty. Każdy z nas miał okazję obejrzeć i przygotować prawdziwą matchę, w odpowiedniej kolejności.
Wieczór spędziliśmy na opowieściach japońskich, czyli relacjach osób, które zwiedziły kraj kwitnącej wiśni. Pierwszą "prelekcję" poprowadziła Karolina - z dużą dawką humoru i pięknymi zdjęciami. Ania i Ela opowiedziały o tym, co urzekło je w Japonii, a my się tylko rozmarzyliśmy.
Ostatnim zajęciem było farbowanie w indygo. Bardzo mi się to spodobało i w zasadzie poświęciłam temu zadaniu połowę dnia:) Poniżej przedstawiam Wam zdjęcia, które pokazują jakie efekty możemy uzyskać.
Nasze indygo znajdowało się w plastikowym pudełku:
Oto przygotowania białych, bawełnianych kawałków materiału do koloryzacji. Sposób ułożenia, zawinięcia materiału oraz przyborów, które do tego wykorzystamy są kluczowe dla powstania wzoru.
Bynajmniej nie jest to laleczka voodoo :P
Kawałki bawełny zanurzone w indygo a następnie wyciągnięte na powietrze, utleniały się zmieniając przy tym pięknie kolor.
Dla mnie inspiracją było eksperymentowanie i taka oto kompozycja powstała dnia dzisiejszego:
Moimi faworytami są gwiazda w prawym górnym rogu i ombre w lewym dolnym. A Wam jak się podoba?
Cudowny był to czas, spędzony ze wspaniałymi ludźmi. Nie mogę się doczekać kolejnego wyjazdu^^.
wtorek, 12 marca 2013
Jiro dreams of sushi
Obejrzałam w weekend wspaniały film opowiadający o 85 letnim mistrzu sushi i jego pasji, jaką jest jego praca. Jest to film dokumentalny, efektów specjalnych tam nie znajdziecie, jak również nie jest to otwarta księga z zaklęciami i przepisami do robienia najlepszego sushi na świecie. Ale. Z pewnością obejrzę go ponownie i nawet zapiszę mądre słowa Jiro Ono w pamiętniku, bo myślę, że taka samodyscyplina i podejście do życia choć w ułamku przydałoby się każdemu z nas.
Oczywiście wybierając się kiedyś do Japonii (oby prędzej niż później^^), chciałabym spróbować tych pyszności tak precyzyjnie i przemyślanie przygotowanych. Ceny są mało przyjemne dla portfela, ale nikt nie wyszedł stamtąd niezadowolony - wręcz przeciwnie. I na dzień dzisiejszy rezerwacje mają zapełnioną do końca kwietnia.
Jakby ktoś chciał się skusić, tu jest oficjalna strona sushi baru:)
wtorek, 20 listopada 2012
Siusiaki
Na pierwszy rzut oka wystrój trochę jak u dentysty - sterylny, w kolorach biało zielonych, ale całkiem przyjemny po chwili i zupełnie różniący się od pozostałych barów sushi. Najważniejsze jest jedzenie. A tam baaardzo mi smakuje wszystko co dostanę na talerzu. Glony na przystawkę. Pycha. Uramaki (moje ulubione), futomaki, hosomaki, mixy. Od niedawna warzywa i ryby w tempurze, trochę dań ciepłych, a z zimnych mój punkt faworyt - lody z zielonej herbaty.
Napić się można herbaty jaśminowej, różanej, są i alkohole i napój aloesowy, za którym też przepadam. Obsługa miła, a posiłek zawsze podany w pięknej formie.
Tak nam smakowało, wiele razy, że baliśmy się pójść spróbować gdzie indziej. I raz poszliśmy... i znowu się boimy ;) Niestety trafiliśmy na zły dzień Naka Naka i z całego serca polecić nie mogę. Rolki się rozpadały, były zimne, a ryż lekko stwardniały. Smak też nie powalał - dało się zjeść. Obsługa ani na plus, ani na minus. Niestety tam nie wrócimy.
Będziemy odkrywać jeszcze Wrocławskie susharnie, Siusiaki są na razie na pierwszym miejscu. Byliście? Jakie wrażenia?
piątek, 12 października 2012
Formowanie - czas start!
Jakże miła niespodzianka czekała na mnie w domu po powrocie z pracy. Przesyłka z Casa Bento z kolejnymi, cudownymi akcesoriami, co by ułatwić sobie 'bentowanie'. Gdyby nie pojemniczki na sosy, byłby to zestaw do formowania - futomaków, jajek i onigiri.
Weekend zapowiada się eksperymentalnie w kuchni:)
czwartek, 11 października 2012
The Japanese tradition - sushi
Czy wiecie jak powinno się jeść sushi? I jakie zasady panują w Japonii? Obejrzyjcie ten krótki filmik, który przedstawia z dozą humoru zagadnienia tradycji spożywania sushi wśród Japończyków. Można się uśmiać =)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





